Do napisania tej notki skłoniły mnie wydarzenia , które miały miejsce w zeszłym tygodniu , kiedy to miałem przyjemność rozmawiać z pracowniczką BOK’u Telewizji “N”. Lecz za nim opowiem o przebiegu tej rozmowy, wróćmy do tego, co działo się wcześniej.
Dokładnie dzień przed Wigilią Bożego narodzenia postanowiłem zebrać się w końcu do dawno zaplanowanej już wizyty w jednym z punktów N-ki. Pełny entuzjazmu po zapoznaniu się z ofertą i umową telewizyjnego operatora, złożyłem dwa podpisy i po sprawie. Znajomy, kţóry zresztą zapoznawał mnie z usługami N, poszedł jeszcze do magazynu po dekoder, instrukcje i reszte papierów. Wśród nich znajdowała się kartka, umożliwiająca wymiane odbiornika standardowego, na wersję z nagrywarką (w chwili, gdy podpisywalem umowę, tych drugich odbiorników nie było). Pomyślałem sobie, a co tam. Co prawda nie nagram sobie tych wszystkich świątecznych hiciorów, ale przeczekam. Zapytalem jeszcze kiedy można wymienić dekoder, znajomy powiedział, żebym przyszedł po sylwestrze i wyszedłem wraz ze sporym pudłem pod pachą i zakupami z hipermarketu w drugiej ręce.
W pierwszym tygodniu po nowym roku przyjechałem do miejsca gdzie odbierałem sprzęt, , ale powiedzianoł mi, że dekoderów “jeszcze” nie ma. Dla spokoju pojechałem do kolejnego punktu w centrum, lecz i tam nie otrzymałem upragninego odbiornika.
Stwierdziłem, że dam sobie na wstrzymanie i przyjdę za tydzień. Minęło kolejne 7 dni, następne, aż ciągnęło się to tak do połowy marca. W końcu na magazynie znalazło się parę nagrywarek, ale oczywiście nie w sklepie, gdzie odbierałem wcześniejszy sprzęt. Pojechałem więc do jeszcze innego punktu na drugiej stronie miasta, wypełniłem małą karteczkę, pani sprawdziła kompletność starego zestawu, ja dla pewności czy wszystko znajduję się w pudełku od nowego i wszyscy byli szczęśliwi – do czasu. Okazało się, że po raz drugi muszę aktywować dekoder, by sprawdzić czy telewizja “N” prawidłowo działa w mojej okolicy i czy przypadkiem antena dostosowana jest również do nowego odbiornika.
Przyzwyczajony do tłoku na liniach w godzinach wieczornych oraz w wypadku w którym wszyscy zaczęli wymieniać stare na nowe , wykręciłem numer dopiero koło pierwszej w nocy. Zgodnie z prośbą tele-automatu wklepałem numer umowy i hasło abonenta, a następnie miły głos poinformował mnie, że hasło lub numer jest nie prawidłowy i równocześnie przkierował mnie na linie BOK’u, by nowy sprzęt został aktywowany ręcznie, przez jednego z pracowników. Wsłuchiwałem się w tak zwane “granie na czekanie” przez kilkanaście ładnych minut, co jakiś czas wysłuchując bełkotu w postaci słynnego już tekstu typu “Proszę czekać na wolnego konsultanta”. Jakby nie mogli nazwać tego po imieniu “daj zarobić swojemu operatorowi i przy okazji trochę sie powkurwiaj tą zaawansowaną monotonną muzyczką !”. Mówie sobie – kończe. Powiedziałem żonie, że sprobuję jeszcze jutro rano lub wyślę jakiegoś maila, wcisnąłem czerwoną słuchawkę i poszedłem spać.
Na następny dzień obudziłem się, sięgnąłem po telefon i ponownie wykreciłem numer, wpisalem wszystkie numery, ponownie zaczęto łączyć mnie z konsultantem. Czekalem 10, 20, 30 minu, aż powiedziałem dość. Dzwonie ostatni raz za godzine, jeśli nie poskutkuję piszę pismo do ich siedziby oraz wypowiedzenie umowy, z powodu braku możliwości odbioru N’ki. Dzwonie po raz ostatni. Z przyzwyczajenia zostawiłem już telefon na stole i przełączyłem na głośnomówiący z nadzieją, że w końcu ktoś się odezwie. Jest !! Wreszcie. Po drugiej stronie odzywa się przemiła pani Kasia (aż z wrażenia, ze się udało, spytałem ją o imię), podałem jej dane, wysłała ponownie sygnał i po sprawie. Czy na pewno ? Czy dla tak sporej firmy, która obsługuję ponad 200 tysięcy abonentów w biurze obsługi dwadzieścia osób ? Zadaję sobie pytanie czy to możliwe. Może jednak ? Życzę Wam stalowych nerwów jeśli będziecie mieć podobną sytuację. Ja na szczęście potrafiłem się opanować i nie wyładowałem całej złości na pani Kasi. Mogłem jej przecież powiedzieć, czego to ja sobie nie myśle o ich podejściu do klienta i przeszybkim boku. Nie wspominając o dekoder na który czekanie przedłużyło się tylko o 3 miesiące.
Poprzez jedną skuteczną kampanie reklamową dochody Twojej firmy, mogą kilkukrotnie wzrosnąć w niebywale szybkim tempie. Musimy tylko odpowiednią ją zaplanować. Wydajną oraz najbardziej efektywną częścią tej kampanii obok reklamy w internecie, może okazać się telemarketing. Dzięki szerokiej grupie odbiorców, do której trafić może nasza oferta, telemarketing rozwija się i cieszy się nieprzerwaną popularnością od kilkunastu lat. Według własnych zapotrzebowań, możemy wybrać jakiej grupie ludzi przedstawione zostaną nasze usługi.
Aby móc wybierać jaki odłam społeczeństwa będą dla Nas męczyć telemarketerzy ,warto zacząć współpracować z firmami zajmującymi się zbieraniem danych na temat populacji poprzez ankiety. Jeśli będziemy chcieć rozmawiać tylko z kawalerami lub z emerytami i ludźmi w starszym wieku, nic nie stanie nam na przeszkodzie. Wystarczy tylko przy zamawianiu zlecenia, podać grupę odbiorców.
Przeglądając niektóre strony w sieci nie dziwmy się więc, gdy w nowym oknie wyskakuje nam zapytanie o wypełnienie ankiety. Informacje tę w jakiś sposób trzeba zbierać, a internet jest chyba najodpowiedniejszym miejscem, a na pewno najbardziej .